Sabina Jakubowska “Akuszerki” wyd. Relacja

Tytuł: Akuszerki
Autorka: Sabina Jakubowska
Wydawnictwo: Relacja
Liczba stron: 704
Okładka: Twarda
Rok wydania: 2022
Wpis powstał we współpracy z wydawnictwem Relacja.

Dziś nie bała się bólu. Dusza bolała aż za bardzo.

Akuszerki

11 stycznia 1885, Jadowniki, wieś w powiecie Brzeskim. Młoda Franciszka przy pomocy przybranej matki rodzi swojego syna, Dawida. Dziecko żyje zaledwie kilka chwil. Ponieważ kobieta jest w stanie karmić piersią, znajduje zatrudnienie jako mamka. Po niedługim czasie decyduje się, by pójść tą samą drogą, co bliska jej sercu akuszerka i rozpoczyna naukę w szkole dla położnych.

Dzieci przychodzą na świat w bólu swoich matek, poczęte z miłości, pożądania, a nierzadko również pojawiają się w wyniku doznanej przez kobiety przemocy i traumy. Na przestrzeni lat jedynymi świadkami tych wydarzeń były akuszerki, które pomagały, leczyły, pielęgnowały, a w przypadku śmierci ocierały łzy. Dlaczego więc tak mało o nich w literaturze?

Akuszerki to najnowsza powieść Sabiny Jakubowskiej, która porusza najwrażliwsze struny serca, angażując czytelnika w śledzenie losów kobiet, które poświęciły swoje życie dla tych dopiero co narodzonych istnień. To powieść, która porusza, a zarazem przeraża tak, jak tylko potrafią to zrobić najczulsze narracje.

Bardzo podoba mi się sposób, w jaki autorka połączyła historię, kulturę i tradycję z prowokacyjnymi dzisiaj dla nas kwestiami moralnymi i medycznymi. Tytułowe akuszerki dojrzewają wraz z rozwojem medycyny, zachowując przy tym mądrość pokoleń i serce do bycia tam, gdzie inni niekoniecznie chcieliby pójść. Sabina Jakubowska niewątpliwie czerpie ze swojego doświadczenia, wychodzi jednak dużo dalej poza to, co możemy znać, nakreślając trudne położnicze realia XVIII, XIX i XX wieku. Z surowością nakreśla bohaterów swojej powieści, a wraz z nimi kolejne linie pokoleń, które magicznie tworzą krąg życia i śmierci.

Aby w pełni docenić narrację Sabiny Jakubowskiej nie będzie nam potrzebna wiedza medyczna. Autorka jest bardzo dokładna w tworzeniu opisów i dialogów, używa małopolskiego dialektu, przytacza to, co było ważne dla ówczesnych mieszkańców. Bardzo podobało mi się wykorzystanie przez autorkę fragmentów informacji medycznych z tamtego okresu, jak i osobistych zeszytów prababki autorki z 1886 roku. W ten sposób, jako czytelnik, otrzymałam nowe spojrzenie na doświadczenia porodowe naszych prababek. Mogłam więc porównać, jakie zmiany w kulturze rodzenia nastąpiły na przestrzeni czasu, jak zmieniło się podejście społeczeństwa, rola kościoła i mężczyzn.

Podczas lektury, oprócz bogatego i obrazowego języka, wrażliwego, choć miejscami surowego stylu, urzekł mnie sposób, w jaki autorka oddała realia małopolskiej wsi. Niezwykle ujmujące, choć gorzkie okazały się opisy miejsc, ludzi, lokalnego folkloru, a nawet języka. Mimo że nikt z nas z pewnością nie chciałby znaleźć się w tamtych czasach, byłam zdumiona, jak mocno pochłonęły mnie opisy i losy bohaterów, którym kibicowałam i wierzyłam, że ich wkład przyczyni się do zmian warunków, w jakim przyjdzie kobietom rodzić w następnych pokoleniach. Autorka prowadzi narrację niezwykle ciekawie, miejscami wszystko ulega spowolnieniu, by następnie znów przyśpieszyć. Bardziej jednak niż akcją, jesteśmy zaciekawieni losami Franciszki i jej podopiecznych i tym, co przeżyły ich pacjentki. To właśnie perypetie bohaterek oddają moc, piękno i głębię kobiecej solidarności.

Sabina Jakubowska pełni jednocześnie rolę historyka i reportera. Cała książka opiera się na osobisty zaangażowaniu autorki w historię wszystkich tych imiennych (na końcu znajduję się niezwykły słownik postaci rzeczywistych) i bezimiennych bohaterek, bez których los kobiet byłby o wiele tragiczniejszy. Cała powieść staje się więc niezwykle czuła i osobista. Jako że pamięć o akuszerkach z końca XVIII, XiX, XX wieku, w czasie pierwszej i drugiej wojny światowej gaśnie wraz ze śmiercią ostatnich świadków, takie książki stanowią niezwykle cenny wkład w zachowaniu tych postaci i ich roli w naszej pamięci.

Obecnie, wraz z rozwojem medycyny poród traci swój mistyczny i duchowy charakter. Na szczęście wiele kobiet na nowo odkrywa niezwykle cenne, holistyczne podejście do witania na świecie nowego życia, a zawód douli cieszy się coraz większym zainteresowaniem. Zdecydowanie polecam przeczytać Akuszerki dla tych czułych emocji i doświadczeniu jakbyśmy sami tam byli i towarzyszyli bohaterom w ich pełnej bólu i miejscami również radości, drodze. Autorka wręcza czytelnikowi fikcję literacką, korzysta jednak z wiedzy i doświadczenia swojej prababki, akuszerki Anny Czerneckiej. Autorka jest również certyfikowaną doulą, autorką bloga www.porod-niezapomniany.blogspot.com, na którym dokumentuje wspomnienia o porodach i niezwykle dzielnych położnych. Polecam!


Leave a comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.