Bartłomiej Grubich “KONIEC. Baśń o mieście, w którym zawsze pada deszcz i skończył się świat” wyd. Vesper

Tytuł: KONIEC. Baśń o mieście, w którym zawsze pada deszcz i skończył się świat
Autor: Bartłomiej Grubich
Ilustracje oraz projekt okładki: Maciej Plamowski
Wydawnictwo: Vesper
Liczba stron: 232
Rok wydania: 2021

Zastanawiałam się, od czego zacząć tę opinię i stwierdziłam, że najlepiej rozpocząć od… KOŃCA. Nadciągająca apokalipsa według Bartka Grubicha jest pełna literackiej awangardy świetnie wypełnionej tym, co lunatyczne, dziwaczne i nierealne. I jest to doskonałe.

Kiedy Ania wyjeżdża do Bydgoszczy i ślad po niej znika, w poszukiwania angażuje się jej przyjaciółka Kasia, ksiądz Zbigniew Mikołaj oraz bezgranicznie w niej zakochany Artur Kasprzak. I pozwolę sobie przytoczyć tylko tyle z fabuły. Bo szybko przekonamy się, że przyzwyczajeni do łatwego czytania, w którym od pierwszej strony znamy czas i miejsce akcji, te historie mniej oczywiste, a nawet ocierające się o absurd, mogą nas zacząć drażnić. Tym bardziej chcę zachęcić was do sięgnięcia po „Koniec” oraz do poszukiwań takich lunatycznych opowieści, które wykraczają poza to, co znamy i do czego jesteśmy przyzwyczajeni.

Jestem zachwycona sposobem, w jaki autor wykorzystuje trzech ekscentrycznych, nieoczywistych bohaterów do wprowadzenia nas do tej ospałej i fantazyjnej opowieści. Być może w tym tkwi siła mojej fascynacji tą historią: od pierwszej strony prosi cię, abyś był bohaterem poszukującym wraz z trójką śmiałków zaginionej barmanki, której rola okaże się dla czytelnika dramatycznie obdarta ze złudzeń. W ten sposób będziesz tym, który wejdzie do budynków deszczowego miasta, tym, który przekroczy progi zgniłych i dusznych bloków mieszkalnych paraliżującymi swoim zapachem, i tym, któremu przy odrobinie szczęścia (bądź nie) uda się dotrzeć do samego KOŃCA.

KONIEC. Baśń o mieście, w którym zawsze pada deszcz i skończył się świat

„Koniec” to duszące poszukiwania, wymykające się kontroli. To przykład narracyjnej oryginalności, która mnie całkowicie kupiła i nie traci na sile po ponownej lekturze. To są także nietuzinkowe postaci, w których każda łączy się ze sobą, tworząc jednego wielkiego bohatera spoglądającego na nas z okładki książki. A na deser deszczowa Bydgoszcz, bo to w niej błąkają się główni bohaterowie: zdezorientowani, zagubieni, odbywający taniec w czasie i przestrzeni.

Bardzo czekałam na taką nieoczywistą historię, w której zacierająca się granica między rzeczywistością a fantazją. W połączeniu ze stylem autora, jego sposobie konstruowania zdań, pełnych (celowych) powtórzeń „Koniec” przeniósł mnie do arcydziwnej rzeczywistości, nieco surrealistycznej i sennej odysei, tak cudownie urzekającej i przekonującej. Za tę fantasmagoryczną wędrówkę Bartkowi dziękuję.


Leave a comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.