Autor: Ian McEwan
Przekład: Andrzej Szulc
Wydawnictwo: Albatros
Gatunek: Literatura piękna
Liczba stron: 415
Okładka: Zintegrowana
Współpraca: Wpis powstał w ramach współpracy recenzenckiej z Wydawnictwem Albatros
Co za wspaniały czytelniczy tydzień! :) Film „Pokuta” widziałam już jakiś czas temu i bardzo dobrze go wspominam, ale do tej pory nigdy nie miałam jeszcze okazji sięgnąć po żadną książkę Iana McEwana. Tym bardziej cieszę się, że w końcu mogłam poznać jego twórczość także od strony literackiej, bo to nazwisko od dawna gdzieś krążyło mi w głowie jako warte uwagi. To było dla mnie ciekawe pierwsze spotkanie z jego pisaniem i mam poczucie, że zdecydowanie nie ostatnie.
Bardzo się też cieszę, że to właśnie Wydawnictwo Albatros oddaje w ręce czytelników takie tytuły. Mam wrażenie, że ich wybory są zwykle dobrze przemyślane, a publikowane książki zwracają uwagę jakością i tematami, które potrafią zainteresować. „Co możemy wiedzieć” to kolejny przykład powieści, po którą sięga się nie tylko dla samej historii, ale też dla tego, co zostaje w głowie po lekturze.
W miarę jak para się starzeje, miłość zmienia się, ale wciąż się kochają w obliczu końca, od którego nie odwracają wzroku.
Co możemy wiedzieć

“Co możemy wiedzieć” to powieść dość wymagająca, która łączy zagadkę literacką, historię relacji między ludźmi, opowieść o pamięci i obraz świata po katastrofie.
Punktem wyjścia jest wieczór w 2014 roku, kiedy znany poeta Francis Blundy czyta swojej żonie Vivien wyjątkowy wiersz. Problem w tym, że później ten utwór znika i z czasem staje się niemal legendą. Ponad sto lat później, w zupełnie odmienionym świecie, badacz Thomas Metcalfe próbuje odtworzyć, co wtedy naprawdę się wydarzyło i odnaleźć ślad zaginionego tekstu.
Fabuła rozwija się więc na dwóch planach. Z jednej strony obserwujemy przeszłość: spotkanie grupy inteligentnych, ale skomplikowanych ludzi, między którymi są dawne urazy, ambicje, zazdrość, napięcia i sekrety. Z drugiej strony patrzymy na przyszłość, w której ludzkość żyje już po wielkiej katastrofie klimatycznej i nuklearnej, a dawna cywilizacja istnieje głównie w archiwach, wspomnieniach i resztkach ocalałej kultury. Thomas, próbując zrozumieć dawny świat, tak naprawdę prowadzi śledztwo nie tylko w sprawie wiersza, ale też w sprawie samych ludzi, szczególnie tego, co po sobie zostawiają.
Powieść niesamowicie mi się podobała, ale warto zaznaczyć, że to nie jest książka oparta wyłącznie na akcji (choć dzieje się w niej sporo). Są tajemnice, konflikty, zbrodnia, odkrywanie cudzych sekretów i napięcie związane z tym, co jest prawdą, a co tylko czyjąś wersją wydarzeń. Najważniejsze nie wydaje się jednak samo rozwiązanie zagadki, tylko droga do niego. McEwan pokazuje, że przeszłość nigdy nie jest całkiem jasna. Nawet jeśli zostają po nas listy, maile, notatki czy zapisy rozmów, to i tak trudno naprawdę zrozumieć drugiego człowieka.

“Co możemy wiedzieć” pokazuje, że każdy zostawia po sobie jakiś ślad, ale on nigdy nie daje pełnego obrazu. Można mieć dokumenty, archiwa, a mimo to nie znać całej prawdy. To bardzo współczesny temat, bo dziś niemal wszystko zapisujemy i zostawiamy po sobie w formie cyfrowej. Powieść stawia ciekawe pytanie: czy nadmiar informacji naprawdę przybliża nas do prawdy, czy czasem wręcz przeciwnie?
Thomas jako badacz próbuje odtworzyć dawny świat, ale nie robi tego bezstronnie. W pewnym sensie sam go dopowiada. To prowadzi do pytania, czy opowiadanie o historii zawsze jest już trochę tworzeniem jej na nowo. Wydaje mi się, że to jeden z ciekawszych wątków tej książki, bo dotyczy nie tylko nauki czy biografii, ale też zwykłego życia. Każdy z nas pamięta wydarzenia trochę inaczej i buduje własną wersję tego, co było.
Bardzo mocno wybrzmiewa też temat kryzysu cywilizacji. Przyszłość pokazana w powieści jest smutna i wyciszona. To świat po stracie, zalaniu miast, rozpadzie dawnego porządku. Po tej lekturze zwątpiłam, czy rozwój i wiedza uratują człowieka. To jest też książka o relacjach między kobietami i mężczyznami, zwłaszcza w świecie literackim. Obok wielkiego poety pojawia się przecież żona, która nie jest tylko dodatkiem do jego życia. Ten wątek był bardzo ciekawy i dawał do myślenia.
Moim zdaniem największa siła tej powieści leży w tym, że nie opowiada tylko o końcu świata, ale o tym, co zostaje po ludziach, kiedy świat się zmienia. Koniecznie sięgnijcie!