Autor: Soraya Lane
Przekład: Anna Esden-Tempska
Wydawnictwo: Albatros
Gatunek: Literatura piękna
Liczba stron: 350
Okładka: Zintegrowana
Współpraca: Wpis powstał w ramach współpracy recenzenckiej z Wydawnictwem Albatros
Nie wiem, na jakie książki czekam tak bardzo jak na te od Sorayi Lane. Poważnie, są takie serie, przy których człowiek niby ma zachować godność, cierpliwie czekać na premierę i udawać, że przecież ma jeszcze co czytać… a potem i tak co chwilę sprawdza, czy już można zamawiać.
Te historie mają w sobie coś absolutnie rozbrajającego, są ciepłe, cudnie napisane, pełne rodzinnych tajemnic, wzruszeń i takich emocji, które otulają jak kocyk, ale od czasu do czasu ściskają za serce tak mocno, że człowiek musi zrobić przerwę. I tak było tym razem!
Chciała mieć pod powiekami ten widok, kiedy pójdzie spać, wspominać go, leżąc w łóżku każdej nocy przez resztę życia. do tej chwili pragnęła wracać w wyobraźni, gdy będzie potrzebowała pociechy.
Córka z Norwegii

“Córka z Norwegii” jest o kobietach, które kochały mocno, traciły wiele i mimo wszystko próbowały iść dalej.
“Córka z Norwegii” Sorayi Lane to siódmy tom serii “Utracone córki” i kolejna historia z tych, które łączą w sobie wszystko, za co czytelniczki pokochały ten cykl. Ponownie poznajemy rodzinne sekrety, wielką miłość sprzed lat, współczesną bohaterkę szukającą własnej drogi i tę charakterystyczną dla Lane czułość w opowiadaniu o kobietach, które musiały być silne, nawet kiedy serce pękało im na kawałki.
Tym razem autorka zabiera nas do Norwegii, cudnie chłodnej i surowej. Historia rozgrywa się w dwóch planach czasowych. Współcześnie poznajemy Charlotte, utalentowaną szefową kuchni, która całe życie podporządkowała karierze. Jest ambitna, pracowita i przyzwyczajona do tego, że na sukces trzeba zapracować kosztem własnych pragnień. Kiedy trafia do niej tajemnicze pudełko z pamiątkami (pierścionkiem z diamentem i norweskim herbem) wraca do rodzinnego kraju, by odkryć, co łączy je z jej ukochaną prababcią.
I właśnie tu zaczyna się to, co Soraya Lane robi najlepiej, zwykły przedmiot staje się kluczem do przeszłości, a rodzinna historia okazuje się znacznie bardziej skomplikowana. Prababcia Amalie, która przez lata milczała, w końcu opowiada Charlotte o swojej młodości, miłości, rozstaniu, poświęceniu i sekrecie, który nosiła w sobie przez dekady.
(…) nic dobrego nie wynika z marzeń, które nie mogą się spełnić.
Córka z Norwegii

Bardzo spodobał mi się wątek z lat 50., był szczególnie poruszający. Jest w nim miłość, tęsknota, dramatyczne rozstanie. Znajduje się w nim historia kobiety, która nie miała pełnej wolności wyboru. Bardzo dotykają mnie tematy o społecznych oczekiwaniach i cenie, jaką dawniej płaciło się za ochronę swojej rodziny.
Współczesna część fabuły również ma swój urok. Charlotte dostaje wymarzoną pracę w prestiżowym norweskim hotelu i poznaje Harrisona, który wnosi do jej życia odrobinę zamieszania. Ich relacja nie wydaje się nachalna ani przesłodzona, jest subtelna, delikatna, oparta na tym momencie, kiedy człowiek zaczyna rozumieć, że życie nie może składać się wyłącznie z obowiązków. Charlotte będzie musiała zadać sobie pytanie, czy potrafi zawalczyć także o siebie.
“Córka z Norwegii” spodoba się przede wszystkim osobom, które kochają powieści w stylu Lucindy Riley czy Kristin Hannah. Świetna propozycja dla czytelniczek lubiących historie z podwójną linią czasową, w której występują tajemnicze pamiątki (no i te piękne miejsca w tle!), emocje podane w ciepły sposób. Spodoba się też tym, którzy lubią romanse, ale niekoniecznie takie, w których romans dominuje nad całą fabułą! Sięgnijcie!
