Czego nie robię na Instagramie

Dzień dobry kochani!

Przychodzę dzisiaj z dość osobistym wpisem, który mam nadzieję pomoże wam w rozwijaniu swoich Instagramowych profili. Temat na dziś: to, czego nie robię na Instagramie :) Nie dzielę się swoimi spostrzeżeniami, by w jakikolwiek sposób na was wpłynąć. Chcę jedynie podzielić się swoim doświadczeniem.

Wierzę, że przez te punkty pokażę wam, dlaczego obrałam taki, a nie inny kierunek i dlaczego widzę pozytywne konsekwencje moich działań.

Czego nie robię na Instagramie:

Nie komentuję bez przeczytania opisu – wiem, żyjemy w czasie obrazu i krótkich treści. Google podpowiedziało mi, że tylko 16% osób korzystających z Internetu czyta jego treść słowo po słowie. Mam jednak zasadę, że na Instagramie wolę nie pisać nic, niż odnieść się pobieżnie do zdjęcia bez czytania opisu. Wiem, że właśnie w opisach piszecie swoje opinie, wyrażacie zdanie, jesteście gotowi na dyskusję.

Jeżeli autor dzieli się pewną historią, a twoja interakcja ma się ograniczyć jedynie do “ładne foto” z myślą o zwiększeniu swoich zasięgów, ogranicz się do kliknięcia ❤ Przycisk “serduszko” istnieje tutaj też z takiego powodu.

Nie skupiam uwagi tylko na sobie – pewnie wielu z was może mieć w tej kwestii inne zdanie. Tekst jest ten wyłącznie moim subiektywnym przewodnikiem. Nie śledzę kont, które najwięcej treści publikują w typie: wejdźcie na MOJE konto, obserwujcie MÓJ blog/ profil/ kanał, weźcie udział w MOIM konkursie, piszcie MI komentarze, śledźcie co JA polecam, wchodźcie na MOJE live’y i relacje. Tymczasem nigdy nie polecają innych, mają problem, aby nawet odpowiedzieć na komentarz. Rzadko wskazują na kogoś innego oprócz siebie (czyżby internet był tak ubogi, że nie znajdą się osoby godne ich zainteresowania?). Oczekiwania, by inni masowo brali udział w ICH promocji są w żaden sposób nieproporcjonalne do tego, co sami dają. 

Nie odnoszę się tutaj do sytuacji, gdy realnie ciężko jest odpowiadać na każdy komentarz prowadząc duże konto. Mówię o sytuacji, gdy chce się tylko brać, nie dając żadnej uwagi w zamian.

Uwielbiam Instagram za to, że jest medium SPOŁECZNOŚCIOWYM. To znaczy, że lubię na swoim profilu, nawet w krótkim insta story, podzielić się czasem tym, co wy tworzycie. Rozmawiać z wami w wiadomościach prywatnych, dzielić się, jeśli prezentujecie coś wartościowego, posyłać to dalej. Bo jak mogłabym oczekiwać, by każdy wchodził TYLKO na moje konto, bez jednoczesnego dania czegoś od siebie? Nie lepiej wtedy po prostu wykupić reklamę na Facebooku lub postawić swój bilbord w centrum miasta?

Nie zwracam uwagi, że to, co publikuję jest “inne” lub się nie podoba – mówię stanowczo NIE porównywaniu się na Instagramie. Przykro mi, gdy słyszę zdania “gdybym tylko robił/a takie same ładne zdjęcia” albo “jej/jemu to tak super wyszło”. Jaki jest cel oglądania dwóch tych samych profili?

Jakość zdjęcia jest ważna, ale zaangażowanie tworzy się przez relacje i ciekawe pomysły. Komuś nie podoba się to, co publikuję? Nic nie szkodzi, bo realnie da szansę na zaangażowanie się tym osobom, do których trafiam. Taka osoba znajdzie coś odpowiedniego dla siebie u kogoś innego. Dla mnie magię Instagrama tworzy właśnie różnorodność i unikatowość. 

Nie oceniam – to, że ktoś prowadzi profil, to nie znaczy, że jednocześnie daje mi wgląd do całego swojego życia, pracy i twórczości. Wiele razy spotkałam się z zarzutami “to konto ma tyle obserwatorów, bo na pewno kupuje lajki”. Często osoby wypowiadające takie osądy sprytnie ignorują jak wiele pracy dana osoba wkłada w rozwój swojego profilu. Za kulisami odbywa się systematycznie publikowanie treści, regularnie pojawiające się instastory, organizowanie live’ów i udział w wielu wydarzeniach promocyjnych, także poza Internetem. Skoro, ktoś ma popularny profil, to jedyna opcja jest wyłącznie poprzez kupno obserwujących, prawda? Podobne stwierdzenia:

  • “Jak taka osoba może mieć tyle lajków, skoro te zdjęcia są takie kiepskie”- osobowość się już nie liczy, prawda? Dla mnie osobiście charyzma i umiejętność zaangażowania potrafi zbudować lepszy profil niż nie jeden PRO specjalista.
  • “Wybił się, bo go ktoś wypromował” – gdyby świat tak prosto działał…
  • “jakość nie znaczy ilość” – no tak, bo już tych dwóch rzeczy absolutnie nie da się połączyć.
  • “jemu chodzi tylko o sławę/obserwujących / wstaw dowolne” – siedzisz w głowie tej osoby? Znasz jego cele, marzenia?

Nie biorę udziału w wyścigu, kto lepszy – cieszę się, gdy uda mi się zrealizować cel, opublikuję dobry wpis, zrobię udane zdjęcie, zainteresuję innych swoim przekazem. Cieszę się także, gdy uda się to zrobić wam. Lubię to, że na Instagramie możemy się nawzajem inspirować. Nie dramatyzuję, gdy ktoś dostanie lepszą okazję, do kogoś odezwie się wydawnictwo, zamiast do mnie. Rozumiem zasady, że może to nie mnie szukają, a może to jest okazja, by rozwinąć się w innym kierunku. Instagram uczy mnie dystansu i cieszenia się z małych rzeczy.

Nie przepraszam, jeśli mi się uda – wkładam dużo pracy w prowadzenie moich mediów społecznościowych (jestem również na Facebooku i Twitterze). Lubię pisać na blogu oraz brać udział w wydarzeniach około książkowych. Kiedy dzięki tej pracy uda się osiągnąć jakieś sukcesy, nie wzbudzam w sobie poczucia winy, nie tłumaczę się innym, że to była tylko kwestia szczęścia. Przecież po to właśnie tak ciężko pracuję.

Dziękuję wam kochani za poświęcony czas i przebrnięcie przez ten wpis :) Chętnie dowiem się, czego WY nie robicie na Instagramie. Piszcie w komentarzach lub wiadomościach prywatnych 💛💛💛

Podobał ci się wpis? Będzie mi miło jak zostawisz komentarz!

Udostępnij ten wpis:Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Email this to someone
email
Print this page
Print

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.