Żaneta Pawlik “Granice Światła” wyd. Szara Godzina

Tytuł: Granice Światła
Autorka: Żaneta Pawliko
Wydawnictwo: Szara Godzina
Liczba stron: 386
Okładka: Miękka
Rok wydania: 2025

“Granice światła” to subtelnie skonstruowana opowieść o miłości, która szuka sposobu na to, by się wypowiedzieć.

Jeśli nie byłeś kochany, nie będziesz potrafił kochać

Granice Światła

Jestem na Plenerze Literackim w Gdyni, miejscu, gdzie zapach morza miesza się z zapachem świeżo drukowanych stron. Nie wyobrażam sobie wakacyjnego pobytu nad Bałtykiem bez książki, która porusza serce i zostaje w duszy na długo po ostatniej stronie. Bo po to są właśnie wakacje, by zatrzymać się na chwilę, zanurzyć w opowieści i pozwolić literaturze mówić to, czego często sami nie umiemy wyrazić. „Granice światła” Żanety Pawlik jest jedną z tych lektur – pełną emocji, piękna i czułości wobec świata.

Granice Światła

Żaneta Pawlik stworzyła historię dwójki ludzi, Elizy i Nikodema, których małżeństwo dawno już przestało być oparciem, a stało się bolesną codziennością wypełnioną niedopowiedzeniami, żalem i ciszą, która zamiast leczyć, oddala. To nie jest klasyczna opowieść o kryzysie w związku. To historia o emocjonalnym wygasaniu, o tym, jak łatwo można się minąć, mieszkając pod jednym dachem, i jak trudno potem odnaleźć wspólny język.

Nikodem, naukowiec, wyjeżdża na wyprawę badawczą do stacji polarnej na Spitsbergenie, do miejsca, gdzie człowiek styka się z absolutną ciszą, z naturą, która nie wybacza błędów. Tam szuka ucieczki, może oczyszczenia, może sensu. Eliza zostaje sama, w opustoszałym domu, ale przede wszystkim w swojej samotności i bezsilności, która boli bardziej niż fizyczna strata. Gdy odkrywa, że mąż przemilczał istotne sprawy, postanawia działać. Rusza za nim, nie tylko w sensie geograficznym, ale też emocjonalnym, próbując skrócić dystans, który przez lata rósł między nimi.

Tłem tej historii jest Arktyka, surowa, bezlitosna, ale też metaforyczna. To nie tylko miejsce akcji, ale pełnoprawny bohater, zimna przestrzeń, w której wszystkie emocje bohaterów wydają się bardziej wyostrzone, każda decyzja trudniejsza, a każdy gest ważniejszy. Autorka fantastycznie oddaje atmosferę tej przestrzeni, jest to mocny punkt całej powieści.

Oszaleję z tego żalu, niekochania, porzucenia.

Granice Światła

Narracja prowadzona jest z dwóch perspektyw, Elizy i Nikodema, co pozwala czytelnikowi zrozumieć, jak bardzo można się rozmijać w tym samym doświadczeniu, jak różnie można przeżywać stratę, bliskość czy oddalenie.

Chcę również podkreślić, że „Granice światła” to książka wymagająca, nie dla tych, którzy szukają lekkiej, wakacyjnej historii z przewidywalnym zakończeniem. To powieść dla czytelników ceniących emocjonalną szczerość, dojrzałą refleksję i literaturę, która zmusza do myślenia. To również książka dla tych, którzy nie boją się przyjrzeć z bliska trudnym tematom – samotności w relacji, przemijaniu, żałobie, braku komunikacji.

Niektóre fragmenty tej książki były dla mnie emocjonalnie trudne. Musiałam się zatrzymać, odłożyć ją na chwilę i po prostu pobyć z tym, co we mnie poruszyła. Nie spodziewałam się, że aż tak głęboko wejdzie pod skórę. Żaneta Pawlik pisze oszczędnie, ale niezwykle celnie, czasem wystarczy jedno krótkie, dosadne zdanie, żeby wszystko zadrżało. Te słowa, pozornie proste, niosą ogromny ładunek emocji. Dotykają tematów, o których często nie mamy odwagi mówić – samotności w związku, poczucia winy, bezsilności. Wiele razy czułam, że autorka mówi coś, co ja sama kiedyś czułam, ale nie umiałam tego nazwać. To nie jest książka, którą się po prostu „czyta” – to książka, którą się przeżywa.

Żaneta Pawlik pisze „niewygodnie”, ale szczerze. Bez sentymentalizmu, za to z uważnością i empatią. „Granice światła” to książka, która nie krzyczy – ona szepcze. Ale ten szept potrafi zostać w sercu na długo. Bardzo polecam!


Leave a comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *