Autor: M.L. Stedman
Przekład: Janusz Ochab
Wydawnictwo: Albatros
Gatunek: Literatura piękna
Liczba stron: 748
Okładka: Twarda
Współpraca: Wpis powstał w ramach współpracy recenzenckiej z Wydawnictwem Albatros
Książki mają tę cudowną właściwość, że potrafią człowieka przenieść gdzieś bardzo daleko, nawet jeśli siedzi w swoim domu. Bardzo lubię łapać się na tym, że ktoś wymyślony zaczyna mnie obchodzić, wzruszam się jego historią i to jest chyba jedna z najpiękniejszych rzeczy, jakie książki potrafią zrobić z człowiekiem.
M.L. Stedman udowodniła już w “Świetle między oceanami”, że umie pisać o miłości i winie. W “Odległym życiu” znów bierze zwykłych ludzi, stawia ich wobec czegoś, czego nie da się łatwo naprawić, i patrzy, co zostaje z człowieka po wielkiej stracie. Nie robi tego na siłę. Nie wyciska łez nachalnie. Po prostu powoli pokazuje pęknięcia, a my nawet nie zauważamy, kiedy zaczynają boleć także nas.
W tak wielkiej krainie można ukryć niemal wszystko.
Odległe życie

“Odległe życie” M.L. Stedman to rozłożona na wiele lat opowieść o rodzinie MacBride’ów, która od pokoleń żyje na ogromnej owczej stacji Meredith Downs w Australii Zachodniej. Ich codzienność mocno związana jest z ziemią, którą zamieszkują. Wszystko zmienia jeden wypadek samochodowy. W jednej chwili rodzina traci ojca i najstarszego syna, a młodszy syn, Matt, zostaje ciężko ranny. Od tego momentu życie MacBride’ów zostaje mocno wystawione na próbę.
Ta historia wywołała we mnie wiele emocji, wiele razy musiałam na chwilę odłożyć lekturę. Pokazuje, jak jedna tragedia może wpłynąć na wiele osób i na kolejne lata ich życia. Lorna, wdowa po Philu, musi przejąć odpowiedzialność za rodzinę i gospodarstwo, choć sama dźwiga ogromny ból. Matt próbuje odnaleźć siebie po wypadku, który odebrał mu nie tylko zdrowie, ale też część wspomnień i poczucia bezpieczeństwa. Rosie, jego siostra, nosi w sobie sporo własnych ran. W tle pojawiają się także inni ludzie, których losy splatają się z MacBride’ami, każdy z własną przeszłością, winą, stratą albo pragnieniem rozpoczęcia życia od nowa.
To, co jest bardzo dotykające, to to, jak autorka pokazuje, że nie zawsze łatwo jest powiedzieć, co jest dobre, a co złe. Czasem ludzie milczą, bo chcą kogoś chronić. Czasem ukrywają prawdę, bo sami nie potrafią jej udźwignąć. Ale przemilczane sprawy nie znikają bez śladu i o tym jest właśnie ta książka.
Czas nie pozwoli zabrać sobie tego, co mu się należy.
Odległe życie
“Odległe życie” to jest taka książka, w którą wchodzi się dla historii, ale po chwili wszystko przejmują emocje. Autorka znowu kruszy serce na kawałki, ale robi to w ciekawy i spójny sposób. A przy tym tak mocno wciąga w losy MacBride’ów, że naprawdę chce się wiedzieć, dokąd zaprowadzą ich te odległe, trudne, poplątane kroki.