Monika Raspen “Kobiety Romanowów. Piękność z lodu” wyd. Replika

Tytuł: Kobiety Romanowów. Piękność z lodu
Autorka: Monika Raspen
Wydawnictwo: Replika
Liczba stron: 415
Okładka: Miękka z zakładkami
Rok wydania: 2025
Wpis powstał w ramach współpracy z wydawnictwem Replika

Uwielbiam twórczość Moniki Raspen. Od pierwszych stron „Wnuczki Fabergé” wiedziałam, że to będzie cykl, któremu będę kibicować całym sercem. Nie dlatego, że Romanowowie są „modnym” tematem, tylko dlatego, że Monika Raspen weszła w ten świat z rozmachem, ale też z uważnością na emocje i na to, co zwykle ginie między datami, tytułami i wielką polityką.

Już na starcie poczułam, że autorka chce opowiedzieć historię od środka: nie z perspektywy tronów i dekretów, tylko z perspektywy kobiet, które w pałacowych korytarzach musiały być jednocześnie silne, czujne i bezbłędne, nawet jeśli w środku pękały.

I właśnie dlatego od początku trzymam za autorkę kciuki. Za to, że nie idzie na skróty, że buduje napięcie powoli, warstwa po warstwie, i że z każdą kolejną częścią ma odwagę podnosić sobie poprzeczkę, wprowadzać nowe wątki, zagęszczać atmosferę, mieszać blask carskiego dworu z cieniem, który wisi nad nim coraz niżej. Czytam ten cykl z tym przyjemnym poczuciem, że ktoś prowadzi mnie za rękę po świecie pełnym przepychu, sekretów i znaków ostrzegawczych… a ja naprawdę chcę iść dalej!

Trzecia część cyklu wchodzi w zimę 1905 roku i od razu czuć, że to moment przełomowy: niby ten sam dwór, te same pałacowe rytuały, ale pod spodem wszystko trzeszczy. Okazuje się, że śmierć Zygfryda zu Kleinitza była tylko mocno wyreżyserowaną mistyfikacją, a jego pogrzeb spektaklem, po którym on wraca do gry jeszcze bezczelniej. Zaczyna szantażować kolejne osoby, rozstawia pionki i snuje plany, które pachną już nie zwykłą dworską intrygą, tylko czymś naprawdę niebezpiecznym.

I wtedy na scenę wchodzi ON: Rasputin. Tajemniczy Grigorij z Syberii, który od pierwszego pojawienia się wnosi do historii tę szczególną aurę niepokoju, jakby ktoś zgasił światło w salonie, a mimo to wszyscy udają, że nic się nie stało. Kleinitz próbuje go wykorzystać do swoich celów, a my obserwujemy, jak dwór coraz mocniej osuwa się w świat domysłów, strachu i „znaków”.

Równolegle Mikołaj i Aleksandra skupiają całe życie na carewiczu. Choroba chłopca jest rodzinnym sekretem, ale sekret (jak to sekret) żyje własnym życiem: rodzi plotki, podejrzenia i szeptane teorie nie tylko wśród arystokracji, ale też zwykłych ludzi. A kiedy portrety Romanowów spadają ze ścian, a diament Orłow obluzowuje się w berle, robi się już naprawdę gęsto od przesądów i poczucia, że coś złego stoi za drzwiami i tylko czeka, aż je otworzą.

To jest tom o carskich tajemnicach, niewytłumaczalnych zdarzeniach i zaskakujących życiorysach,   przede wszystkim nadal o kobietach: silnych, walczących o swoje, czasem cichych, czasem bezlitosnych, zawsze żywych.

Co zachwyca (i dlaczego to tak działa)? Autorka nie zwalnia tempa, tylko jeszcze dokłada emocji i napięcia. W całym cyklu spotykamy mnóstwo postaci. Petersburg jak niemy świadek towarzyszy bohaterom i sprawia, jakbyśmy sami tam byli. Już sam wygląd robi wrażenie: barwione brzegi sprawiają, że tomy aż chce się mieć na półce i brać do ręki, nawet „na chwilę”, która oczywiście kończy się kilkoma rozdziałami. Do tego dochodzą dodatki, które nie są ozdobą dla zasady, tylko realnie ułatwiają czytanie. Drzewo genealogiczne (rozpiska na początku) Romanowów to wybawienie. Bardzo lubię też słowo od autorki, bo daje poczucie domknięcia i pokazuje, że to nie tylko historia opowiedziana dla efektu, ale świadomie poprowadzona opowieść. A gdy wątki zaczynają się zagęszczać, a nazwiska mnożą jak na balu, spis najważniejszych postaci ratuje sytuację i pozwala wrócić do fabuły bez frustracji.

To idealna propozycja dla tych, którzy lubią historię w wersji wciągającej, a nie „encyklopedycznej”, kiedy czyta się dla emocji, klimatu i bohaterów, a przy okazji chłonie się tło epoki. Spodoba się też osobom, które kochają dworskie sekrety, intrygi, romanse i tę lekko mroczną atmosferę, gdzie pod złotem i jedwabiem czai się niepokój. Jeśli dodatkowo lubisz, kiedy na pierwszym planie są kobiety i ich wybory, a nie wyłącznie mężczyźni w mundurach i wielkie polityczne przemowy, to ten cykl trafia dokładnie w punkt!



Leave a comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *