Michiko Aoyama “Poniedziałek z matchą” wyd. Relacja

Tytuł: Poniedziałek z matchą
Autorka: Michiko Aoyama
Przekład: Barbara Słomka
Wydawnictwo: Relacja
Liczba stron: 175
Okładka: Miękka z zakładkami
Rok wydania: 2026
Wpis powstał we współpracy z wydawnictwem Relacja.

“Poniedziałki z matchą” to książka dla tych, którzy chcą zatrzymać się choć na chwilę i przypomnieć sobie, że życie składa się z małych gestów.

Uwielbiam książki, które nie próbują nas na siłę naprawiać. Ostatnio w ogóle nie interesują mnie tytuły, które chcą poprawić jakoś życia w pięciu krokach. Szukam takich, które nie krzyczą, że wystarczy zmienić nastawienie, by codzienność nabrała sensu. Cenię jednak takie tytuły, które potrafią przekonywać do siebie delikatnością i zatrzymać nas na chwilę. To dokładnie ten rodzaj czytania, z jakim kojarzy mi się Michiko Aoyama.

Kiedy wydawnictwo Relacja sięga po wydawanie takich tytułów, mam wrażenie, że robi to z bardzo konkretną misją, żebyśmy mieli dokąd wracać, gdy wszystko wokół robi się za szybkie. Michiko Aoyama pasuje do tego idealnie. Pisze w sposób, który niczego nie udowadnia, ale cudnie opowiada.

W poprzedniej powieści “Kakao w czwartki” autorka prowadzi nas do niewielkiej kawiarni na obrzeżach Tokio, miejsca, które istnieje gdzieś pomiędzy jawą a snem, w półcieniu kwitnących wiśni. Tam spotykają się ludzie szukający oddechu, chwili zatrzymania i zrozumienia.

“Kakao w czwartki” to historia, która trzyma się codzienności, ludzi, którzy mają swoje sprawy, wątpliwości, czasem zwykłe zmęczenie. Przy Aoyamie naprawdę czuć, że ona potrafi zmieścić dużo w małej przestrzeni. Kilka scen, rozmów, czasem jedno spojrzenie opisane tak, że rozumiesz więcej, niż wprost zostało powiedziane.

Właśnie z tego powodu “Poniedziałek z matchą” był dla mnie oczywistym wyborem. Skoro poprzednia książka tak dobrze działała jako spokojna przerwa, to czemu nie wrócić do tej samej wrażliwości, tylko w nowym smaku? Tym razem centrum opowieści jest kawiarnia i zielony napój, matcha. Ale u tej autorki herbata nie jest modnym dodatkiem ani najnowszym trendem. Zdecydowanie jest to pretekst do spotkania i ciekawy rytuał ze swoimi zasadami.

Bardzo podoba mi się konstrukcja tej książki. Historia przeskakuje między postaciami, czytamy tutaj o ludziach, których ścieżki na chwilę się przecinają. Niektóre postacie poznajemy tylko na tyle, na ile trzeba. I to wystarczy! Autorka daje nam kawałek życia w konkretnym momencie, kiedy przeżywają swoje wyzwania i trudności. Bardzo lubię ten zabieg, ponieważ powieść staje się lekka w czytaniu, a jednocześnie ma w sobie dobre momenty, które zostają w głowie.

Najmocniej działają na mnie wątki rodzinne i te wszystkie sytuacje, w których ludzie są blisko, ale nie umieją tego właściwie pokazać (i nagle okazuje się, że problemem nie jest brak miłości). To są tematy proste, ale wcale nie łatwe i Aoyama umie o nich pisać bez nadęcia.

“Poniedziałek z matchą” czyta się szybko. To jest książka na jedno popołudnie albo dwa spokojne wieczory. I właśnie w tym kryje się jej siła – ona nie męczy, nie przytłacza, nie robi emocjonalnej huśtawki. Powieść przypomina o tym, że zmiana czasem zaczyna się od małych rzeczy. Na przykład od tego, że wreszcie na chwilę przestajemy udawać, że wszystko jest w porządku. Po skończonej lekturze zostało ze mną poczucie, że mogę trochę łagodniej podejść do siebie i do ludzi.

Jeśli więc lubisz powieści, które są bardziej o człowieku niż o fabule, i jeśli szukasz książki, która nie krzyczy, to “Poniedziałek z matchą” bardzo dobrze to robi! Polecam!

Michiko Aoyama po raz kolejny udowadnia, że literatura może być nie tylko opowieścią, lecz także schronieniem, miejscem, do którego wracamy jak do ulubionej kawiarni.



Leave a comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *