Kamil Baleja “Tato, no weź” wyd. Agora

Tytuł: Tato, no weź
Autorka: Kamil Baleja
Wydawnictwo: Agora
Liczba stron: 284
Okładka: Miękka z zakładkami
Rok wydania: 2022
Wpis powstał we współpracy z wydawnictwem Agora.

Tak właśnie wygląda rodzicielstwo. Przypomina przejażdżkę rollercoasterem. Z tą różnicą, że kiedy wagonik osiąga najwyższy punkt i za sekundę i za sekundę wszyscy zaczną krzyczeć: “ja nie chcę, ja nie chcę”, zdajesz sobie sprawę, że masz zepsute pasy. Pod twoimi butami siedzi mały krokodyl, a ty przypominasz sobie, że zostawiłeś czajnik na gazie. Bycie ojcem to najbardziej ekstremalna i niekończąca się przygoda mojego życia.

Tato, no weź

Większość rodziców łączy sam cel – zrobić wszystko, co możliwe, by zapewnić swoich dzieciom najlepsze warunku do ich rozwoju. Brzmi jak łatwizna? Pomimo wspaniałych intencji, rodzicielstwo, prócz radości i bliskości, niesie za sobą szalony zawrót głowy. W dobie mediów społecznościowych, gdzie macierzyństwo oblewane jest pastelowym lukrem szerokich uśmiechów, pasmem sukcesów i czerwonych pasków na świadectwach, warto się zatrzymać i spojrzeć na tę przygodę z innej perspektywy, najlepiej takiej, którą oferuje Kamil Baleja.

Tato no weź

Kamil Baleja oferuje czytelnikowi zabawny obraz rodzicielstwa, w którym śledzimy doświadczenia jego rodziny od momentu pierwszych objawów ciąży, po anegdoty i ciekawostki związane z wychowywaniem dziecka na każdym etapie jego rozwoju. Jego narracja jest humorystyczna, miejscami nawet odrobinę karykaturalna pokazująca, że choć rodzicielstwo potrafi być trudną i ciężką pracą, wciąż jest niezwykłą przygodą i miejscem niesamowitego rozwoju.

Sporym wyzwaniem było dla mnie sięgnięciem po tę książkę. Każdy z nas kiedyś natknął się na facebookowe posty, w których rodzice dzielą się ze światem zabawnymi sytuacjami z życia codziennego swoich dzieci. Jest w nich jeden podstawowy problem: są one śmieszne tylko dla tych rodziców. Właśnie tego najbardziej obawiałam się sięgając po książkę Tato, no weź. Kupa i inne radości tacierzyństwa. Niepotrzebnie. Choć jedne anegdoty trafiają do nas bardziej, inne mniej, to w ogólnym rozrachunku bawiła się przy tej lekturze naprawdę dobrze. Opowieści autora wywołują znane rodzicom kiwanie głowy: “znam to, byłem tu”. Nawet w czasach, kiedy nie do końca przystoi się do tego przyznawać, popełniamy błędy. Świadomość, że istnieją podobni do nas rodzice, przynosi ulgę i podnosi na duchu.

Prócz niezwykle humorystycznego tonu książka Tato, no weź niesie za sobą ważne przesłanie: rodzice w swoim trudzie, czasami niewiadomej, co do metod i sposobów wychowywania dzieci, nie są w tym wszystkim sami. Opiekunowie poczują się mniej osamotnieni i uśmiechną się od ucha do ucha, dzięki czemu ich podróż rodzicielska będzie mniej stresująca i bardziej satysfakcjonująca.

Na nasze nieszczęście, gdy tylko poznała różową, dziwną świnkę, całkowicie zwariowała na jej punkcie. Mogła to oglądać bez końca. Zaczęła nawet chrumkać jak Peppa. My niestety też. […] Ktoś nawet wystawił na osiedlowej grupie link do poradni leczącej zaburzenia, a w opisie dodał: “Każdemu z nas zdarzają się gorsze dni. Jedni piją, inni udają świnie! Pozwól sobie pomóc!”.

Tato, no weź

Tato, no weź nie jest książką dla osób szukających słodkich historii o doskonałych dzieciach. Dużo w niej prawdy, ciepła i doskonałej, męskiej perspektywy. Przez książkę się płynie, rozdziały są dobrze posegregowane, każdy z etapów rodzicielstwa przedstawiony jest w sposób zbalansowany, bez przesadyzmu. Polecam zapiski z życia rodziny Balejów, będziecie się przy nich dobrze bawić!

Tato no weź

Leave a comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.