Autorka: Lucy Jane Wood “Uncharmed” wyd. StoryLight
Przekład: Anna Kłosiewicz
Wydawnictwo: StoryLight
Liczba stron: 446
Okładka: Miękka z zakładkami
Rok wydania: 2026
Wpis powstał we współpracy reklamowej z wydawnictwem StoryLight
Kocham zabierać książki w podróże! Tym razem moją towarzyszką była “Uncharmed” Lucy Jane Wood, która razem ze mną przemierzała Włochy :)
Ta książka poznała ze mną romantyczną Weronę, zajrzała pod balkon Julii i spacerowała uliczkami, w których naprawdę łatwo uwierzyć w magię. Później ruszyła dalej, przez zachwycające rejony Toskanii, które wyglądają jak kadry z najpiękniejszego filmu. I muszę przyznać, że ta ciepła, czarowna historia idealnie pasowała do takiej podróży.
Bo są książki, które po prostu się czyta, ale są też takie, które zbierają z nami wspomnienia!

„Uncharmed” Lucy Jane Wood to ciepła opowieść o tym, że nie da się mieć wszystkiego pod kontrolą i że czasem największe szczęście przychodzi wtedy, kiedy życie kompletnie wywraca nasze plany do góry nogami.
Główną bohaterką jest Andromeda „Annie” Wildwood, czarownica, która z zewnątrz wydaje się absolutnie perfekcyjna. Prowadzi londyńską cukiernię, otacza się słodkimi wypiekami, a swoją magię wykorzystuje głównie po to, by uszczęśliwiać innych. Annie bardzo zależy na tym, żeby wszystko było idealne: jej praca, relacje, dom, wygląd, zachowanie i opinia wśród innych czarownic. Problem w tym, że ta perfekcja ma swoją cenę. Annie ciągle daje z siebie więcej, niż powinna, tłumi zmęczenie i własne potrzeby, a przy tym coraz bardziej oddala się od tego, kim naprawdę jest. Znajome? :)
Jej poukładane życie zmienia się, gdy zostaje opiekunką nastoletniej czarownicy, która nie do końca panuje nad swoimi mocami. Maeve jest uparta, impulsywna, nieufna i zupełnie inna niż Annie. Nie pasuje do różowej, dopracowanej rzeczywistości głównej bohaterki, ale właśnie dlatego staje się dla niej tak ważna. Ich relacja rozwija się powoli od nieporozumień po coś znacznie głębszego. Annie ma być dla Maeve mentorką, ale z czasem okazuje się, że sama również bardzo dużo się od niej uczy.

Ważną postacią jest też Hal, właściciel leśnego domku, w którym Annie i Maeve muszą się zatrzymać. Na początku jest mrukliwy i zdystansowany i wcale nie zachwycony obecnością dwóch czarownic w swoim życiu. Z czasem jednak jego obecność wnosi do historii spokój, ciepło i odrobinę romantycznego klimatu :)
“Uncharmed” to książka o magii, ale przede wszystkim o emocjach. O presji bycia idealną, o potrzebie akceptacji, o zmęczeniu ciągłym spełnianiem cudzych oczekiwań i o tym, że czasem trzeba pozwolić sobie na bałagan (nawet w sercu!). Annie jest bohaterką, którą łatwo zrozumieć, zwłaszcza jeśli zna się uczucie, że trzeba być zawsze miłą, pomocną i ogarniętą. Jej droga polega nie na tym, by stać się kimś zupełnie innym, ale by wreszcie przestać udawać, że wszystko jest w porządku.

No i największa oczywistość! Ogromnym urokiem tej książki jest jej klimat. Cukiernia Annie, słodkie zapachy, jesienna aura, domek w lesie – wszystko to sprawia, że „Uncharmed” ma bardzo przytulny charakter. Pod warstwą czarów i wypieków kryją się tematy samotności, odpowiedzialności, dojrzewania i odnajdywania własnego miejsca, ale podane w sposób miękki i przystępny. Ta opowieść ma w sobie dużo słodyczy, ale też sporo prawdy o tym, jak trudno czasem odpuścić. I za to ją uwielbiam!

