Autor: Ira Levin
Przekład: Janusz Ochab
Wydawnictwo: Albatros
Gatunek: thriller/horror
Liczba stron: 190
Okładka: Twarda
Współpraca: Wpis powstał w ramach współpracy recenzenckiej z Wydawnictwem Albatros
Są historie, które nas fascynują, ponieważ pod warstwą grozy ukrywają coś boleśnie znajomego. Tak właśnie działają Żony ze Stepford Iry Levina. Z pozoru mamy tu do czynienia z opowieścią o idealnym miasteczku, nienagannych domach, uśmiechniętych kobietach i mężczyznach, którzy pragną perfekcyjnego życia rodzinnego. Jednak im dłużej przyglądamy się temu światu, tym mocniej zaczynamy dostrzegać, że jego idealność jest przerażająca.
Tego rodzaju opowieści przyciągają również dlatego, że nie dają się łatwo zamknąć w jednej kategorii. Żony ze Stepford można czytać jako thriller psychologiczny, horror, satyrę społeczną, a nawet jako ostrzeżenie przed światem, w którym wygoda jednej grupy zostaje zbudowana na odebraniu wolności drugiej.
Czujesz się teraz szczęśliwa? Powiedz mi prawdę. Czujesz, że żyjesz pełnią życia?
Żony ze Stepford

Żony ze Stepford to historia o pozornie idealnym świecie, który po bliższym przyjrzeniu okazuje się koszmarem. Na pierwszy rzut oka Stepford wygląda jak spełnienie marzeń o spokojnym i uporządkowanym życiu. Mamy tu piękne domy, zadbane ogrody, uprzejmi sąsiedzi, szczęśliwe rodziny i kobiety, które zawsze są uśmiechnięte, eleganckie oraz gotowe zadbać o każdy szczegół domowej codzienności. Jednak właśnie ta przesadna doskonałość od początku budzi niepokój.
Mężczyźni ze Stepford nie chcą partnerek, z którymi można rozmawiać, spierać się, budować relację i wspólnie podejmować decyzje. Chcą kobiet przewidywalnych, wiecznie zadowolonych i całkowicie podporządkowanych. Ta historia mówi również o tym, jak niebezpieczne potrafią być społeczne wyobrażenia o “idealnej kobiecie”. Stepfordzka żona jest piękna, spokojna, zadbana, pracowita i zawsze pogodna, ale jednocześnie nie ma w niej życia. Nie ma własnych ambicji, gniewu, zmęczenia, niepewności ani pragnień. A przecież to właśnie te niedoskonałości czynią człowieka prawdziwym.
Levin pokazuje, że ideał bywa formą pułapki
Najmocniejszy wniosek, jaki płynie z tej historii, jest dla mnie taki, że prawdziwy horror to pragnienie stworzenia świata, w którym kobiety nie przeszkadzają mężczyznom swoją osobowością. Stepford przeraża, bo pokazuje, że pod hasłami porządku i tradycyjnych wartości może kryć się marzenie o całkowitej kontroli.

Najbardziej niepokojące nie jest tu samo rozwiązanie fabularne, lecz powolne narastanie atmosfery osaczenia i świadomość, że bohaterka coraz mniej może ufać ludziom wokół siebie. To właśnie sprawia, że takie historie nie straszą jedynie obrazem robotycznych, idealnych żon, ale przede wszystkim pytaniem, czy za pragnieniem „doskonałości” nie kryje się czasem chęć uciszenia, podporządkowania i uproszczenia drugiego człowieka do wygodnej roli.
Muszę przyznać, że sama należę do grona osób, które takie historie fascynują. Przyciąga mnie w nich nie tylko mroczny klimat, ale też to, jak mocno potrafią obnażać społeczne lęki. Żony ze Stepford są właśnie taką sugestywną opowieścią. To historia, która niepokoi tym bardziej, im mocniej uświadamiamy sobie, że jej prawdziwy horror nie polega wyłącznie na technologii czy spisku, lecz na pragnieniu stworzenia kobiety idealnej, czyli takiej, która przestaje być sobą.