Marta Bijan “Melodia mgieł dziennych”

Tytuł: Melodia mgieł dziennych
Autorka: Marta Bijan
Wydawnictwo: Mova / Wydawnictwo Kobiece
Liczba stron: 176
Okładka: Miękka
Rok wydania: 2020
Za egzemplarze dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu

Moja szuflada pęka w szwach od historii; słów, skrawków, momentów.

Melodia mgieł dziennych

Melodia to młoda, utalentowana artystka, która swoją karierę i życie złożyła w ręce Em, swojej menadżerki. Tak mocno, jak są razem, tak oddalają się od siebie każdym dźwiękiem i myślą. Jedna jednak nie może funkcjonować bez drugiej, a muzyka, zamiast łączyć, niebezpiecznie je podzieli.

Melodia mgieł dziennych to opowieść o emocjach. Tych w większości bolesnych, często niedopowiedzianych, mocno odczuwanych, których wyrażenie często jest wręcz niemożliwe.

Melodia mgieł dziennych

Często przyjmuje się, że złamana kobieta jest winowajczynią swojego nieukojonego smutku. Kobieta, która chce krzyczeć, ale robi to wyłącznie w środku. Bezimienna i niewidoczna. Każda z nas była lub jest tą kobietą.

Te krótkie momenty, kiedy myślisz, że jesteś kimś, charakteryzują się tym, że są krótkie.

Melodia mgieł dziennych

Czytając tę powieść, miałam wrażenie, że Marta Bijan bardzo dobrze wie, jak to jest doświadczać niewidzialności. Polska wokalistka i kompozytorka z pewnością nie raz doświadczyła mniejszych lub większych sukcesów. Napisała jednak powieść gorzką i melancholijną, która z pewnością poruszy niejednego czytelnika.

Niepewność była uczuciem, które towarzyszyło mi przez całą lekturę. Niepewność o to, jak właściwie traktować bohaterki tej historii. Żadną z nich nie da się do końca lubić, żadnej do końca się nie wierzy, każda wykazuje się sporą dozą egocentryzmu. Z drugiej strony obie można zrozumieć. Obu z nich jest nam żal.

Melodia mgieł dziennych

I ta niepewność jest niezwykle hipnotyzująca. Nie wiemy, czy wydarzenia i emocje niosą w sobie elementy autobiograficzne, czy są całkowicie fikcyjne, nie można jednak zarzucić, że historia ta nie jest autentyczna.

Melodia mgieł dziennych, licząca niewiele ponad 170 stron może z początku wydawać się chaotyczna i poszarpana. Dla mnie jednak jej struktura jest zaletą, która jeszcze mocniej podkreśla klaustrofobiczną atmosferę środowiska muzycznego i jego często mylnych pozorów. Warto sięgnąć po debiutancką powieść Marty Bijan choćby dla tego bólu serca i rozwianych złudzeń. Spodoba się wam!


Udostępnij ten wpis:Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Email this to someone
email
Print this page
Print

Leave a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.